Witajcie!
Pomimo tego, że napisanie posta miałam zaplanowane dużo wcześniej skutecznie mnie od tego odwiodły wspaniałe rozpraszacze. Mianowicie wczoraj serial za bardzo zaabsorbował mój czas wieczorem, a dzisiaj szyłam... coś. ;] Co prawda nie skończyłam bo jeszcze zostało do poprawienia parę szwów i "objechanie" zygzakiem boków żeby się nie snuło ale dzisiaj już sobie podarowałam zwłaszcza, że musiałam jeszcze parę rzeczy ogarnąć w domu. Generalnie to jestem z siebie zadowolona bo jak na trzecie (TRZECIE!) bliższe spotkanie z maszyną do szycia wyszło chyba nieźle. Zobaczymy jak oceni to mama z racji tego, że pracowała swego czasu w zakładzie krawieckim i trochę się na tym zna, a na pewno lepiej niż ja. :D Może nie będzie mega krytyki. ;)
W każdym bądź razie oczekujcie moich szyciowych wybryków. Jak tylko dokończę i uda mi się zrobić jakieś dobre zdjęcia. :)
Dzisiaj chciałam Wam pokazać (oczywiście vintage'ową) karteczkę, którą dostała na imieniny moja babcia z racji tego, że ostatnio dostałam od niej cudowny lniany, niebieski sznurek który widzicie na zdjęciu.
