11 sierpnia 2013

Miętowy notes.

Hej!

Przyznam Wam szczerze, że odżyłam po tych upałach. Tego zimnego wietrzyku mi brakowało, choć nie ukrywam, że jestem okropnym zmarzluchem. :)
Dzisiaj byliśmy na Leskowcu - górze w okolicach niedalekiemu mojemu miejscu zamieszkania Andrychowie. Wróciłam może 40 minut temu troszkę zmęczona ale za to z jakim zapasem energii na kolejny tydzień. Zdjęcia pokażę Wam już w następnym wydaniu MWZ na początku września, ale może wcześniej uda mi się wreszcie zgłębić tajniki montażu filmów. Nakręciłam kilka dobrych ujęć i strasznie chciałabym Wam pokazać urok oraz piękno tego miejsca. ;)
Dzisiaj miał być tak naprawdę post związany z szyciem ale znów nie wyszło. Już tak od 2 tygodni zabieram się za zdjęcia mojego "dzieła". Jakoś perspektywa robienia zdjęć samej sobie nie jest zbyt zachęcająca. Zwłaszcza, że nie znam chyba bardziej kompletnie niefotogenicznej osoby niż ja. 
Będzie więc notes. Dosyć niezwykły bo robiony specjalnie na urodziny mojej bliskiej koleżanki. Zrobiony z dwóch papierów ze wspaniałej kolekcji Galerii Papieru "Miętowy Cukierek". Bez żadnych "udziwnień" jako, że obdarowana osoba lubi rzeczy proste i nie za bardzo wycudowane. :)


5 sierpnia 2013

Miesiąc w zdjęciach - Lipiec 2013

Cześć!

Dzisiaj będzie nieco inaczej niż zwykle.
Pamiętacie jak pisałam, że czasem umieszczę tu coś nie związanego  z moimi papierkami? Dziś nadeszła chwila na publikację czegoś, co w głowie świtało mi już w momencie pisania tamtego posta.
Jest to projekt, który ma mi trochę pomoc w systematyczności a poza tym chciałam Wam trochę pokazać z mojego życia codziennego. ;) Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Fotograf może i ze mnie żaden ale za to na obróbce znam się sporo. Skończyłam kurs grafiki komputerowej a poza tym interesuję się tym praktycznie od zawsze. Jestem zwolenniczką edycji komputerowej, ale też nie przesadzam. Poza tym jestem zdania, że nie trzeba mieć super wypasionego aparatu żeby zrobić ładne zdjęcia. Aparat to tylko maszyna i czasem zawodzi, mimo że ustawimy najlepsze możliwe parametry. Poza tym on nie jest od tego żeby odwalić za nas całą brudną robotę. ;) Nieraz nawet ładne zdjęcie można "podrasować" manipulując suwakami bądź wykresami w jakimkolwiek programie graficznym. Sam kontrast czy jasność już dużo zmian wnoszą. :))
Dla zainteresowanych polecam poczytać - w internecie jest mnóstwo artykułów jeżeli chodzi o poprawianie zdjęć.
Ale teraz już dosyć wykładu. Taki był mój lipiec:


30 lipca 2013

Urodziny usłane różami.

Witajcie kochani!

Wracam do Was z piekącymi po dniu wczorajszym plecami. Tak, udało nam się pojechać na upragniony basen. Nie, nie opalałam się a już tym bardziej nie leżałam na brzuchu. Samo jakoś mnie sparzyło. :((
Dzisiaj na szczęście zachmurzenie. Gdyby było słońce marudziłabym i ubolewała nad tym jak okropnie mnie pieką plecy jeszcze bardziej niż teraz. 
Ale jest jeden plus. ;) Moja sukienka na nadchodzące w sierpniu wesele będzie się prezentować ładniej na opalonej skórze. Zresztą oby dwie bo dotychczas brudny róż i czerń prezentowały się na mnie tak sobie. Niektórzy nawet pokusili się o stwierdzenie, że z moja jasną karnacją i brakiem chęci do leżenia na słońcu wyglądam jak zombie. A tak nawet N. zauważył, że jest mi do twarzy z lekką opalenizną. ;)
Więc tylko się cieszyć i czekać aż przestanie boleć. No i modlić się, żeby mi skóra nie zeszła. 

Tym razem na urodzinowo - jak zwykle w stylu vintage. :)


24 lipca 2013

Folder foto.

Witajcie!

Jak mijają Wam słoneczne dni? ;) Leniuchujecie czy może praca Wam w rękach wrze?
Ja muszę przyznać, że idę do przodu w dobrym tempie. Co prawda mogłabym czasem przyspieszyć, ale czasami po prostu żal tracić takiej pogody na siedzenie w domu kiedy jest tyle innych ciekawych rzeczy do roboty.
Teraz na blogu będę nadrabiać małe zaległości w publikowaniu i dzisiaj pokażę Wam pracę sprzed prawie dwóch tygodni. ;)


17 lipca 2013

Imieniny w błękicie królewskim oraz brązie.

Witajcie!

Pomimo tego, że napisanie posta miałam zaplanowane dużo wcześniej skutecznie mnie od tego odwiodły wspaniałe rozpraszacze. Mianowicie wczoraj serial za bardzo zaabsorbował mój czas wieczorem, a dzisiaj szyłam... coś. ;] Co prawda nie skończyłam bo jeszcze zostało do poprawienia parę szwów i  "objechanie" zygzakiem boków żeby się nie snuło ale dzisiaj już sobie podarowałam zwłaszcza, że musiałam jeszcze parę rzeczy ogarnąć w domu. Generalnie to jestem z siebie zadowolona bo jak na trzecie (TRZECIE!) bliższe spotkanie z maszyną do szycia wyszło chyba nieźle. Zobaczymy jak oceni to mama z racji tego, że pracowała swego czasu w zakładzie krawieckim i trochę się na tym zna, a na pewno lepiej niż ja. :D Może nie będzie mega krytyki. ;)
W każdym bądź razie oczekujcie moich szyciowych wybryków. Jak tylko dokończę i uda mi się zrobić jakieś dobre zdjęcia. :)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać (oczywiście vintage'ową) karteczkę, którą dostała na imieniny moja babcia z racji tego, że ostatnio dostałam od niej cudowny lniany, niebieski sznurek który widzicie na zdjęciu.