24 października 2013

Kropka w kropkę.

Hej!
Dziś na uczelni okazało się, że nie mamy ostatnich ćwiczeń i szybciej wróciłam do domu. Jedynym minusem tego było to, że musiałam iśc 2 km w deszczu i to bez parasola. :P
Ale cóź. Ja mam zawsze właśnie takie szczęście, że gdy noszę ze sobą parasol to nie pada, a jak go wyłożę, bo stwierdzę, że mam za ciężka torbę zacznie lać. ;/
Dzisiaj chciałam Wam pokazać scrapa, którego machnęłam w niedzielę. Tak, machnęłam jest w tym wypadku naprawdę idealnym stwiedzieniem, ponieważ zrobiłam go w piorunującym jak dla mnie tempie, czyli nie całe 2 godziny. :)


A tak właśnie wygląda. ;) I jestem podekscytowana, bo to mój pierwszy scrap, który nie jest na białym tle. ;))


Na zdjęciu ja i Dom. czyli ciocia, którą nigdy nie nazywałam ciocią. ;)))









Ponieważ użyłam niewielkich teksturek (ale zawsze coś!) scrapa zgłaszam na tekturkowe wyzwanie Frezji w Projekcie Wagi Ciężkiej. ;)


Trzymajcie się cieplutko! ;)